• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg
  • 8.jpg

3

Profesor Elżbieta Wolicka

 
Twarzą w twarz
Artur Sporniak

 

Nie dbała o karierę, wolała poświęcać się uczniom. Należała do niezwykłego gatunku ludzi, którzy - sami stojąc w cieniu - sprawiają, że świat staje się miejscem przyjaznym.


Nie jest łatwo mówić o św. Tomaszu w taki sposób, by średniowieczna mądrość mogła być współcześnie inspirująca. Jeszcze trudniej mówić o wielkim dominikaninie przed zakonnym audytorium w dominikańskiej świątyni. Elżbieta Wolicka nie tylko podjęła wyzwanie, ale swój wykład na temat człowieka w perspektywie Bożego zamysłu, wygłoszony w święto św. Tomasza 28 stycznia 1991 r. w Krakowie, rozpoczęła od przypomnienia, co ów filar teologii sądził na temat kobiet. "Na ogół kobiety nie odznaczają się tak doskonałą mądrością, aby wolno im było i wypadało nauczać publicznie" - przekonywał św. Tomasz. Na przekór jego mizoginicznym uprzedzeniom tamto wystąpienie Wolickiej, a także artykuły publikowane w miesięczniku "W drodze" wzbudziły takie uznanie wśród dominikanów, że na długie lata została ona wykładowcą w Dominikańskim Studium, prowadząc dla braci-studentów wykłady z filozofii kultury. To było tylko jedno z jej licznych zaangażowań.

 

UCZONY I ERUDYTA


Urodziła się w 1937 r. w Warszawie. Po wojnie trafiła do Gdańska, gdzie w 1960 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Plastyczną. Nie poświęciła się jednak malarstwu, choć w czerwcu 2009 r. przyjaciele Wolickiej zorganizowali na KUL-u wernisaż prac powstałych w ciągu całego jej życia. Pociągała ją filozofia, w szczególności metafizyka, dlatego na początku lat 60. znalazła się w Lublinie na KUL-u wśród uczniów o. Alberta Krąpca, współtwórcy i głównego przedstawiciela polskiej szkoły neotomistycznej. W roku 1968 uzyskała tytuł magistra filozofii. Jej praca magisterska, będąca nowatorskim odczytaniem estetyki Witkiewicza, została opublikowana w 181-182 numerze miesięcznika "Znak", co było znacznym wyróżnieniem. Od następnego roku Wolicka otrzymała etat na Wydziale Filozofii KUL. Po obronie doktoratu w 1977 r. pracowała jako adiunkt w Katedrze Metafizyki.

 

Doktorat poświęcony średniowiecznej semiotyce dobrze ukazuje charakterystyczną cechę jej filozofowania: umiejętność zadawania filozofom klasycznym współczesnych pytań. Dotyczy to także wydanej w 1994 "Mimetyki i mitu" - jednego z najważniejszych polskich komentarzy do filozofii Platona czy monografii poświęconej teorii kultury Kanta. Zdumiewała jej erudycja i zakres zainteresowań - równie swobodnie wypowiadała się o św. Augustynie czy św. Bonawenturze, co o filozofach współczesnych: Ricoeurze czy Heideggerze. Zajmowała się hermeneutyką, teorią i metodologią sztuki, antropologią, filozofią kultury, była zafascynowana współczesną teologią niemiecką i prawosławiem, pasjonowała się metafizyczną poezją angielską i twórczością Tolkiena.

 

Pozostawiła duży dorobek jako tłumacz z francuskiego i angielskiego. - Miała absolutny słuch językowy - mówi uczeń Wolickiej i następca na Katedrze Teorii Sztuki i Historii Doktryn Artystycznych KUL prof. Ryszard Kasperowicz. Przetłumaczyła m.in. książki prawosławnego teologa Paula Evdokimova "Kobieta i zbawienie świata" oraz Gustava Thibona "Płodne złudzenie". Jej inny uczeń, krytyk sztuki Piotr Kosiewski, przypomina, że zdarzało się, iż tłumaczyła dla własnej przyjemności, np. przełożyła z angielskiego słynną księgę Lao Tse "Tao-Te-Ching" (wydaną potem w piśmie studentów Historii Sztuki KUL "Zwrot").

 

W roku 1981 przeszła z Katedry Metafizyki do Katedry Doktryn Artystycznych KUL prowadzonej wówczas przez prof. Jacka Woźniakowskiego (w roku 1990 została jego następcą). Niektórzy mówią, że przyczyną była narcystyczna osobowość o. Krąpca, który nie tolerował zbyt samodzielnie myślących współpracowników. Inni twierdzą, że powodem stało się jej zaangażowanie w działalność Solidarności. - Studenckie strajki Krąpiec jako ówczesny rektor odebrał mylnie jako wymierzone przeciwko sobie - uważa Kosiewski. - Zaangażowanie Wolickiej nie było dobrze przez niego widziane. Ale o. Wacław Oszajca, który współpracował z Wolicką w lubelskim komitecie pomocy internowanym, zauważa, że nie doświadczali od strony władz KUL niechęci. Przeciwnie, dyskretny parasol ochronny roztaczany przez Kościół pozwalał im swobodnie działać. Wolicka wraz z grupą przyjaciół prowadziła tzw. sklepik, czyli punkt pomocy materialnej dla rodzin internowanych i więźniów politycznych.

 

MISTRZYNI I PRZEWODNICZKA

 

Była osobą głęboko religijną i zatroskaną o losy Kościoła w Polsce. Ściśle współpracowała z abp. Józefem Życińskim. Została przez niego powołana do Krajowej Rady Katolików Świeckich, której był inicjatorem. "W zamyśle miał to być »słyszalny głos laikatu«" - mówiła rok temu na tych łamach, wspominając metropolitę lubelskiego w pierwszą rocznicę jego śmierci. "Gdy skończyła się kadencja Życińskiego jako asystenta kościelnego, Rada stała się instytucją czysto fasadową" - wspominała z żalem.


Potrafiła trzeźwo i odważnie diagnozować sytuację Kościoła, co nie przysparzało jej sympatii wśród części kleru. - Jej teksty nie charakteryzowały się lekkością stylu, ale zawsze były domyślane do końca - nie ma w nich zbędnych zdań - zauważa Kasperowicz. Z perspektywy lat trzeba przyznać, że "Tygodnik Powszechny", z którym była zaprzyjaźniona, zbyt rzadko korzystał z jej wnikliwej erudycji. Ściślej współpracowała z redakcją miesięcznika "Znak".


Ale niewątpliwie najbardziej angażowała się w pracę pedagogiczną. Była zupełnie wyjątkowym nauczycielem. Charakteryzowała ją ciekawość młodych ludzi.


- Zarażała się pasjami swoich studentów - zauważa Kosiewski. - Dzięki jednej ze swoich studentek zaangażowała się w promocję stosunków polsko-ukraińskich. Kosiewski dodaje, że inwestowała zwłaszcza w tych, którzy mogli w przyszłości ją zastąpić, bez lęku o własną pozycję. Uważa, że to wyjątkowa postawa w polskiej nauce.


Jej poświęcenie uczniom było całościowe - stawała się wiernym, lojalnym i bezinteresownym przyjacielem. (Piszący te słowa także miał przywilej doświadczyć tej przyjaźni).


Żyła ascetycznie. - W jej teczce personalnej znaleźliśmy dokumenty świadczące o tym, że rezygnowała z części wynagrodzenia ze względu na trudną sytuację finansową KUL - ujawnia Kasperowicz.

 

Ostatnie lata spędziła na walce z nowotworem, otoczona w Gdańsku troskliwą opieką siostry i brata. W listopadzie ubiegłego roku pisała do ks. Andrzeja Bronka, przyjaciela jeszcze z czasów wspólnych studiów filozoficznych: "Każda porcja chemii cofa mnie do epoki kamienia łupanego. Otępienie, bezmyślność, znieczulica psychiczna. Nic ciekawego". Jej religijna wrażliwość, hartowana przez cierpienie, zaczęła przyjmować postać coraz bliższą mistyce. "Spekulatywny Bóg już mnie nie interesuje. Ani boski porządek i ogląd całości, a tym bardziej jałowe spekulacje pod tytułem »dlaczego zło«" - pisała w jednym z ostatnich listów. "Te teoretyczne wymądrzania na Jego temat są diabła warte. Ja mam punkt widzenia Hioba. Chcę z Nim mieć do czynienia twarzą w twarz. Wymaga to skupienia, i to nie na metafizycznych przymiotach, lecz na żywej Osobie. I w końcu zaczynasz chwytać in enigma nawet sens Jego milczenia i niepojętości. Pewnie, że zachwyt. Pewnie, że podziw. Ale też przepastna i zatrważająca tajemnica. I doprawdy niewiele w tej sprawie ma do powiedzenia Leibniz, a nawet św. Tomasz z Akwinu".


***


Intuicja religijna podpowiada, że na styku tego i tamtego świata działa transformacja, której niezmiennikiem jest piękno duchowe. To piękno pojawia się jakby niechcący - przy okazji życia skromnego i poświęconego innym. Elżbieta Wolicka była właśnie taką osobą.

 

Gdańskie Wykłady Filozoficzne

  • 1

  • 1

  • 2

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • 1

  • GWF_d

  • 1

Nasz Facebook

facebook

Odwiedziło nas

0.png5.png6.png3.png6.png5.png6.png
Dzisiaj34
Wczoraj253
W tym tygodniu34
W tym miesiącu1281

Informacje o użytkowniku:
  • Twoje IP: 3.236.26.93
  • Twoja przglądarka: Unknown
  • Wersja:
  • System: Unknown

Obecnie na stronie jest:
1
użytkownik(ów)

poniedziałek, 06.07.2020 / 03:29